wszystko jest relatywne

Miałam w swoim życiu wątek z butami. W bardzo krótkich odstępach czasu natykałam się w najróżniejszych miejscach na buty. Pary, pojedyncze, trampki, kalosze, kapcie. Były takie, które ewidentnie ktoś wyrzucił, były takie, które wyglądały jakby komuś wypadły i takie, które wyglądały jak pies zostawiony na chwilę przed sklepem. Miało się wrażenie, że ktoś zdjął je zaledwie przed kilkoma minutami. Mam skłonność do fantazji i skojarzeń. Często jej ulegam i nie uważam, żeby to było coś groźnego. Naturalnie więc zaczęłam odbierać te buty jako znaki i postanowiłam wydeptać sobie z nich jakąś wróżbę. O to naprawdę nietrudno, szczególnie w takich wypadkach. Ma się wtedy wrażenie, że świat składa się z kilku wymiarów a ja, jako jedna z nielicznych, mam do nich dostęp. Poczułam, że ktoś do mnie mówi i nie ukrywam przyjemna to była rozmowa. Wyczytałam z tych butów jak z fusów od kawy, że jestem w drodze, a po stopniu zużycia i ich różnorodności wywnioskowałam, że ta droga nie jest gładkim asfaltem, że bardziej jest jak przygoda, pozbawiona monotonii podróż po nierównym terenie. Są biegi, błoto i leniwe klapanie laczków. Wszystkiego po trochu. Uśmiechnęłam się wtedy do siebie, bo pomyślałam, że tak lubię; być w drodze, szukać, gubić się znajdować, zmieniać teren. Nic oryginalnego, nic wielkiego, żadne wow. Ale perspektywa fajna. Wciąż nie znajdować.
Pewnie głupie to moje wymyślanie i kolorowanie przestrzeni między podobnymi do siebie chwilami i próba złożenia z nich korali. Ale to taka niewinna zabawa, której czasem pozwalam się wymknąć z rąk i mną zawładnąć. Jest mi wtedy trochę łatwiej, bo czuję się jakby mi ktoś posypał okruszków w lesie a ja zdążyłam je odnaleźć przed ptakami. Jestem szczęściarą, myślę sobie wtedy. I tak się czuję. Jestem wybrana. Ta, która więcej widzi i inaczej czuje, ta która może wiedzieć więcej.
Oczywiście, że to głupie złudzenie. Ale to ja zdecyduję, co z nim zrobię.
Potem te buty gdzieś zniknęły. Utknęłam, można pomyśleć. I oczywiście jeśli zechcę, pomyślę, że pewnie tak jest i przekonam wszystkich do takiego postrzegania spraw. Ale jeśli zechcę, powiem, że nic z tego, bo teraz idę boso, żeby czuć jeszcze lepiej. Mogę wymyślić, co tylko mi się zamarzy. I mogę w to uwierzyć. W ten sposób mogłabym skompletować całą szkatułkę pięknej biżuterii. Czyż nie byłabym wówczas bogata?
Wszystko jest relatywne.
Dziś rano, jadąc do pracy, znów ujrzałam buty. Parę butów, związanych sznurówkami i zawieszonych na drutach elektrycznych. Sama nie wiem, jak je dostrzegłam, nie myślałam o tym wtedy, ale oczywiście podjęłam dawną podróż i zabawę w robienie biżuterii. Teraz będę latać, pomyślałam.
I jeszcze: wszystko zależy ode mnie …

Reklamy