między nami

Są rzeczy we wszechświecie niezbudowane z liter choć na literach zawieszone. Rozpostarte niczym pranie między zdaniami, delikatnie powiewające z wiatrem; a potem, gdy ktoś je ściągnie, zastanawiasz się, czy tam jeszcze wczoraj coś wisiało, czy to było złudzenie. Wisiało, ale w szumie wiatru tylko, między promieniem słońca a wydechem, między spojrzeniem a myślą, między być może a to niemożliwe, między zdawało mi się a widziałam wyraźnie. Jak płochliwe rzadkie zwierzę, na które najpierw czaisz się z aparatem a potem, gdy je ujrzysz tak bardzo przeżywasz spotkanie , że sparaliżowany nie drgniesz nawet, by aparat przyłożyć do oka. Wydaje Ci się, że starczy jak patrzysz, bo przecież nasiąkasz chwilą do ostatniej nitki.

A potem nikt Ci nie uwierzy, Ty sam sobie przestaniesz w końcu wierzyć, bo przecież pranie już nie wisi i nawet zapach nie został.

Ale potem pewnego dnia ujrzysz na ulicy dziewczynę w dziwnie znajomej sukience i wróci spotkanie, i nić zawieszona między zdaniami. I być może znajdziesz odwagę, żeby podać jej klamerkę a ona wespnie się na palce i zamocuje pierwszą rzecz na sznurze …

Reklamy