Futur – Robert Piguet

ropfutw_aedp10_04__4Nie, nie chodzi wcale o to, że znudziłam się sobą, albo że przestałam się lubić, bo chyba jest zupełnie odwrotnie. Raczej chodzi o to, że potrzebuję nowych przestrzeni, nowych horyzontów, innego wiatru innego krajobrazu. Chociażby po to, by z większą przyjemnością wrócić do siebie. Ale nie tylko …

I są takie dni, gdzie z miłą chęcią wsunęłabym wypielęgnowane stopy w czółenka Louboutin’a. Mogłyby być nawet czerwone choć na co dzień noszę się na szaro i czarno a w przypływach szaleństwa dorzucam trochę bieli. Jeśli jestem kolorowa, to znaczy, że mam dzień, w którym jest mi takbardzowszystkojedno. W te dni opięłabym się w seksowną dzianinową sukienkę z wysokogatunkowego materiału a wzrok miałabym przeszywający na wskroś, szukający czegoś w dali, czegoś co nie byłoby celem, ale czymś, czego potrzebuję choć nie potrafię tego nazwać, ale już niemal tego dotykam.

Bo miewam dni, kiedy czuję że coś się zbliża, że zaraz się zacznie, że usiądę z wrażenia, że się obudzę kimś innym i że to wszystko nastąpi nagle. Że dane będzie mi stać się na chwilę Alicją, która spadła w zadziwiającą otchłań i dotarła do innego świata. I to nowe zadziwia ją w równym stopniu, co fascynuje. Pociąga i przeraża. Zniesmacza i intryguje.

Pozornie nic takiego się nie dzieje, ale ja czuję, że w te dni w środku mnie rozpycham się inna ja, która łaknie powietrza i musi go zaczerpnąć natychmiast. Chce wyjść. Natychmiast. Moje ręce przestają do mnie należeć, mój krok też wypada ze zwyczajowego rytmu a moje oczy dostrzegają tą drugą, niewidzialną stronę rzeczy. Zmienił się kąt padania światła.

Uwielbiam ten stan. Mam wówczas wrażenie podróży, czuję się jak odkrywca, albo wręcz jak podglądacz, który złamał ogólnie przyjęty kod i ukradkiem obserwuje świat, który na chwile opuścił. Widzę wówczas wyraźnie, intymnie. Ludzie są bez masek i odzienia i nic nie ukrywa i nie maskuje ich prawdy. Wszystko jest obnażone do mięsa, pulsujące, niezakłócone żadną muzyką żadnym hałasem. Jest zadziwiająco i pięknie.

W dni takie jak te ubrana jestem w Futur Pigueta, który może nawet mniej jest odzieniem a bardziej lunetą do obserwacji innego świata i innej mnie, jest pomostem, korytarzem prowadzącym na inną stronę lustra, jest przewianą ścianą, która ze spotkania z wiatrem zostawiła sobie zimno nagich szczytów marzących o zieleni. Jestem wówczas pragnieniem czegoś innego, czegoś nowego, kogoś obcego, którego dobrze znam, ale nie poznaję. Jestem w podróży, w pociągu do którego wsiadłam w ostatniej chwili. Nie zdążyłam sprawdzić dokąd jadę …

imgp6552-editfot. Anna Wołoch

FuturRobert Piguet .

Nuty głowy: neroli, bergamotka i nuty zielone;
nuty serca: jaśmin, ylang-ylang, fiołek i liść fiołka;
nuty bazy: wetyweria, paczula i cedr virginia.

Reklamy