podróż za jeden uśmiech

Totalny relaks przyniósł mnóstwo myśli. Poczułam się jak w sklepie z ciuchami, gdzie te najpiękniejsze, były na wystawie i czekały na mnie. Łasiły się do mnie a ja mrużyłam oczy i domalowywałam im swoje ciało. Ale do sklepu nie wchodziłam. Bo mi się nie chciało. Ciuchy gdzieś zniknęły, relaks się skończył ale pod językiem pozostał smak innych światów, które tylko ja mogę sobie zaoferować. Bo im więcej myślę, tym bardziej rozumiem, po co piszę. To przecież realizacja moich marzeń o innym świecie, innym życiu, innych ludziach, o innych wartościach. Przecież ja to wszystko mogę mieć i mam, cierpliwie stukając w klawiaturę. Nie wymyślam historii tylko przestrzeń, do której uciekam. Zdania czynią ją namacalną, prawdziwą, wyraźną, zbudowaną a nie tylko wymyśloną. Napisałam i stało się! Dla mnie się stało. Stworzyłam i mogę dotknąć …

Jakie to banalne, oczywiste, błahe wręcz a ile czasu zajęło mi pojęcie tego frazesu.

Teraz świerzbią mnie ręce, bo wróciłam z daleka, choć ciałem byłam blisko i ponieważ nie robiłam zdjęć, (nie notowałam myśli, nie mierzyłam tych ciuchów na wystawie) próbuję przywołać z pamięci miękkość tamtych chwil, ten niemal niewidzialny uśmiech, który się pojawia, gdy do matki wracają skruszone dzieci. Cieszy się, że przyszły ale cieszy się też, że miała racje, może nawet ta radość jest większa niż powinna.

Rozumiem, że znów powinnam się zanurzyć w beztrosce, w tych chwilach, które są a nie tych, które były lub będą, bo ten spokój jest jak klucz, który otwiera mi świat. I wówczas wszystko do mnie przychodzi samo. Jestem jak dziewczynka z jakiejś dziecięcej baśni, która błądzi po lesie nie wiedząc, co zrobić i zaprzyjaźnia się ze zwierzętami, bo to jedyne istoty, które może spotkać. I one z czasem zaczynają do niej lgnąć, szukać w jej rączkach okruchów chleba i łasić się do nóg. I następuje światłość i harmonia …

Nie mam czasu na głębokie zanurzenia, choć wiem, jak bardzo są mi niezbędne do zachowania zdrowia. Więc ćwiczę szybkie wypady, wycieczki po skarb, nie rozglądając się zbytnio po drodze. Szukam pospiesznie światełka w tunelu zanim zapadnie noc i nie odróżnię wylotu z jaskini od ciemności nieba. Bo boje się zbłądzić, a gdybym nie zdążyła rozpocząć życia na czas … gdybym została … nie mogę być trochę tu i trochę tam, nie mogę być wieśniaczką i księżniczką, mogę tylko zmieniać strój. Nie umiem całkiem zostawić tego, co mam tutaj, (tych co mam tutaj), muszę wybrać miejsce, w którym mieszkam. Ale już wiem, że pisane są mi podróże … że ja je sobie piszę …

Reklamy