Będąc Królową Śniegu, pachnę Cornubią

Pamiętam, kiedy zakładałam jeden z pierwszych adresów mailowych, nie myślałam, żeby podać w nim swoje prawdziwe personalia. Kazałam się wyświetlać swoim odbiorcom jako Królowa Śniegu. Jakkolwiek pretensjonalnie to brzmi, nie miałam na myśli zarządzania ani co gorsza swojej urody, czy sposobu życia, w którym nie ma nic z królewskich manier, gracji czy finezji. Mam świadomość braku klasy. Mnie chodziło o śnieg. O to zimno w sercu i szklane komnaty. O te ściany niby przezroczyste, ale tak grube, że nie mogą pełnić funkcji okien. Nic przez nie nie widać.

W pałacu Królowej Śniegu zapewne nie pachniało Cornubią (bardziej mi tu pasuje poznane niedawno Byredo Blanche) ale mogę sobie wyobrazić, że tak pachniała Królowa Śniegu. Wiem, że to daleko posunięta wyobraźnia, (za dużo kwiatów jednak) wiec powiem tak, pachnąc Cornubią, czuję się Królowa Śniegu. To zapach, który ubiera mnie w alabastrową cerę i dodaje po kilka zer do cen moich lekko znoszonych już ubrań. Mój makijaż nagle staje się nieskazitelny, nawet gdy zapomniałam pomalować rzęs u lewego oka. Jestem jak milion dolarów i nawet, gdy ciężko stąpam w mokasynach z zeszłego lata, czuję się jak w klasycznych szpilkach od Louboutin’a czy fikuśnych od Manolo Balhnika.

Ale uświadomiłam sobie coś jeszcze. Że pod tą miłą powierzchownością a właściwie to na nią, narzuciłam chłodny płaszcz aldehydów, którym mogę się odciąć od świata. Ponadczasowa klasyka. Jestem niedostępna. Może nie tajemnicza, bo nawet rąbka nie chcę uchylić, ale nieprzenikniona. Jak lodowe ściany pałacu. To ja wiem, że jestem inna od innych i mnie to wystarcza. Mało mnie interesuje, czy kogoś intryguję, czy jestem niewidzialna. Paradoksalnie w Cornubii odczuwam oba stany. Że wszyscy na mnie patrzą i że nikt mnie nie widzi. Jestem z lodu a mogę sparzyć każdego, kto za blisko podejdzie. Moja pewność siebie nie jest sztuczna i nadmuchana. Ja nią cała pachnę. Ona ze mnie emanuje.

Jestem w wieży zamknięta i to ja dzierżę klucz.

Jestem bezpieczna i to ja mam władzę.

Cornubia – Penhaligon’s

za fragranticą:

Nutami głowy są mandarynka, frezja i neroli;

nutami serca są kwiat pomarańczy, jaśmin i heliotrop;

nutami bazy są Żywica bursztynowa, piżmo, nuty drzewne i wanilia.

Reklamy