powroty

Zapomniałeś, jaka wtedy była cisza? Jak zegar tykał

do pełnej godziny

Zapomniałeś, jak słowa rosły, żeby się w ustach nie mieścić. Jak nie było miejsca na myśli.

Byliśmy

Jak się stało coś, czego nigdy nie było. Jak uciekaliśmy chwilom.

Nieskutecznie

Jak nam się wszystko poplątało, jakie było zamieszanie, kiedy ja umierałam a ty kończyłeś taniec.

I to czekanie

kiedy odszedłeś

i został tylko czas

I po mnie ciało

nagie, bez słów

Ale znów

wstałam

A teraz

jestem w obce kobiety ubrana

i nie upadnę, ani powoli, ani nagle

i nikt mnie już nie znajdzie

Reklamy