mój czas jest czekaniem

Czekam, żeby nie nadeszło. Drzwi czasu pilnuję, żeby się nie uchyliły i żebyś nie wszedł. Czekam, żeby się nie stało, żeby myśli nie usypały widocznej góry piasku. Żeby czas pozostał czekaniem. Żebym wciąż krzątała się w pośpiechu, jakbyś miał przyjść, choć wiem, że nie przyjdziesz, bo gdybyś nagle pojawił się w drzwiach, nie miałabym już po co żyć. Nie mam nic w zanadrzu, żadnych monet oprócz czekania, oprócz historii które się nie zdarzą, ale których będę wypatrywać i w ten sposób poznam świat, szukając przepowiedni natknę się na kwiaty i kamienie, na smaki i zapachy.

Jestem krawcową od falbaniastych sukienek, zmyślnych krojów i mieniących się kolorów. Jestem poszukiwaczem materiałów z dalekich krajów, skąd dostanę towar zbliżony do zamówionego, bo zamówionego nie ma już na stanie, albo nigdy go nie było. Ale ja go zamawiam chociaż go nie dostanę. Bo zamówienie daje mi czas na czekanie, daje mi czas na rysowanie map, budowanie domów, urządzanie życia. Zamawiam więc przestrzeń i w pospiechu ją zapełniam, żeby zdążyć przed katastrofą i zmienić adres zamieszkania nim zadzwoni listonosz z fałszywą przesyłką. I będę uciekać w nowe miejsca, szukać nowych stołków przed gabinetami do znakomitych lekarzy, którzy mnie nigdy nie wyleczą ponieważ chcę być chora, ponieważ kocham wypustki, wynaturzania, nieregularność i brzydotę. Ponieważ kocham niedopasowane swetry i przydługie spódnice, które zmieszczą więcej niż dwie nogi. Ponieważ chcę zachować sześć rąk i cztery szyje. Więc muszę czekać pozornie oczekując a tak naprawdę potrzebuję życia między uznanymi faktami. Potrzebuję tych wykradzionych, zamawianych, wykupionych przestrzeni, tak barwnych, bo moich, tak cennych, bo zdobytych sprytem i podstępem. Tak pięknych bo nierealnych.

Potrzebuję życia wymyślonego, żeby wynagrodzić prawdziwość zdarzeń, które nie stają się moim udziałem, mimo że jestem w nie zamieszana.

Reklamy