Teraz, kiedy tak przed tobą stoję mam tylko ręce, które wkładam do ust, żeby się z nich nie wylała lawa w kamienie zbrojna, na wojnę.

Mam tylko ręce, które mnie chowają za parawanem palców w ciemność. Pod powiekami mogę utonąć w nieistnieniu, zgubić własne ciało; to, co z niego zostało.

Mam tylko ręce, którymi jak czapką się nakryję, zaciągnę po same uszy. I mogę zniknąć w ciszy.

Mam tylko ręce jak za małe skrawki materiału. Wymknęły się z nich wszystkie strojne suknie i błyszczące korale, w które mnie ubierałeś.

Mam ręce, w których próbuję swoją nagość schować, ale się nie mieszczę.

Ale mam jeszcze myśli, w które ubieram rzeczywistość.

Mogę przetrwać wszystko.

Reklamy