Intymność

Pamiętasz? Może trudno pamiętać, bo wszystko było takie zwyczajne. Okna jak zawsze bez firanek, woda w kawie smakowała tak samo. Ten dzień był każdym dniem a my byliśmy jednymi z nas, choć już bez żonglerki specjalnej, siedzieliśmy jak w garderobie po spektaklu, opowiadając nic nieznaczące dowcipy. Jeszcze nie ustała muzyka i brawa do końca nie ucichły, choć dla nas to wszystko stało się już obojętne. Mogliśmy spokojnie popijać nasze gorące napoje i niepostrzeżenie i trochę ku zaskoczeniu dla nas samych, wracać do swoich kształtów.

Pamiętasz, połączył nas wtedy blat stołu i siedzieliśmy na jednym krześle, choć na przeciw siebie.  Na chwilę związał nas dowcip wspólnego swetra, który jednakowoż łaskotał nas po plecach, wspólna metka dla jednej myśli, którą w tym samym czasie mięliśmy pod palcami, oceniając jej wartość. I ujrzeliśmy nagle swe ciała na przestrzał, z ozdobników wyzute, surowe i cichutko tętniące tylko oddechem miarowym tak zwyczajnie, jakby odmierzały przerywnik w takt trzy czwarte miedzy utworami. Ciała czerwone, bo zapomnieliśmy przez chwilę, ściągnąwszy kostiumy, na powrót je ubrać w szeleszczące słowa. Te nadprute i lekko znoszone, przez które i tak co nieco już prześwituje, ale które pozornie jeszcze oddzielają nas od siebie. Zapominaliśmy zagłuszyć chwilę szelestem gestów niepotrzebnych i z rąk szybciutko ustawić płotek miedzy naszymi domami. Gdzieś się rozsypały wszystkie przecinki i kropki … na jedno małe mgnienie. Zobaczyliśmy ogrody.

Olśnienie

Reklamy