tymczasem

Ucieka mi ostatnio dużo. W snach też wciąż mi się wydłuża droga i nie mogę złapać ostatniego pociągu. Jakby na dokładkę śnią mi się jeszcze buty. Widać jeszcze dużo błądzenia przede mną. Żal mi tylko tych słów, które idą granicą snu i spadają, mimo że obiecuję, że będę je trzymać za rękę do rana. Zasypiam, rozluźniam uścisk a one wypadają zawiedzione. Bo na pewno są zawiedzione, przecież chciały mi coś powiedzieć, chciały mi się zwierzyć, ZAUFAŁY MI, a ja zasnęłam. Szukam ich jeszcze nad ranem, przeglądam skojarzenia ale wydaje mi się, że one są obrażone i się nie pojawią.

W snach idę ale zawsze musze po coś wracać i wtedy nagle okazuje się, że idę inną drogą, że czas gdzieś w jeszcze inną stronę biegnie i wszystko mi się wymyka z rąk. Gubię masę rzeczy. Ostatnio tylko znalazłam te buty, za to dwie pary. Jestem ciekawa, gdzie w nich pójdę ale śpię tak mocno, że nikt nie jest w stanie mnie dobudzić. Może obmyślam drogę? A może po prostu jestem zmęczona i muszę odpocząć? Może wiem, ile przede mną i zbieram siły? Opowiem jak się wybiorę w drogę.

A tymczasem stoję na planie, ramiona mam szeroko rozpostarte, żeby mnie życie z każdej strony muskało i oddycham. Głęboko.

Reklamy