Ave M.Czyżykieiwcz

W jednym pokoju się z tobą zamknąć, z duszności zwilgotnieć, odwodnić umysł
Pomyśl
Zaplątać palce w przerzedzone włosy, wykrzywić usta krzykiem rozkoszy, usłyszeć ciebie ubraną w ciszę
Piszę
Do ciebie litery składam w kieszeniach, te wygrzebane z miejsc, których nie ma, zbrudzone przynoszę
Proszę
Ustami dotknij wysuszonej ziemi, zapłacz nade mną słowami moimi wydłub mi oczy, bym zobaczyła
Jak zwyczajnie kroczysz
Naucz mnie mówić pełnym zdaniem, i nogi w twe ślady wkładać jak w kalosze zanim, utopię cię  w przestrzeni ciasnej
i stanie się jasne

że ze mną życie jest niemożliwe


bo ginę z nadmiaru powietrza, z przesytu przymiotników, w poszukiwaniu metafor, na akord,
niespokojna o ciebie, o wszystko na raz
zamiast …

a ten kamień, który zaciskam zaciskam w dłoni jak w klatce …
popatrz
patrzę

(od garści skamieniała chwilą)


to żeby cię zabić,  miłość

Reklamy