alpinistka

Między chropowatością konturu znajduję czasem ciepłe przestrzenie, gdzie schowane są słowa, których nie chcesz wypuścić z domu. Zamknięte szczelnymi cegłami zimne mury strzegą stałej temperatury ciała. Ale ściany masz  niedokładnie otynkowane. Chwile wahania, przestrzenie milczenia, krótkie spojrzenia. I te momenty, kiedy wychylasz się zza firanki i łapiesz za klamkę, żeby otworzyć okno. W te wszystkie  nieprzewidziane szpary wbijam głodne palce i cierpliwie się wspinam do twoich ust.

Dobrze się czuję w  górach.

Reklamy