kiedy zimno

Kiedy jest zimno jak dziś, szukam ciepła miedzy chwilami, które były i mogłyby być gdyby …

… za gdyby jest pusta przepaść, więc się nawet nad nią nie pochylam. Ostrożnie dochodzę do krawędzi i wracam, by wydeptać nową ścieżkę, znaleźć nowe promienie, w tamtym spojrzeniu, w pytaniu.  Od początku kontynuuję drogę do momentu. Do pierwszego. Do pukania do drzwi. Będę szła, aż przekroczę. Cokolwiek. Twoja ściana albo przepaść. Do ust delikatnie wsuwam ci słowa, które zamienisz na gest, albo ułożysz nawet w całe zdanie, a ja dotknę cię wtedy ramieniem i zacznę topnieć.

Lubię patrzyć, kiedy do warg podsuwam ci dłonie pełne historii z bajek. Kiedy nie dowierzasz mojej naiwności, choć ucieleśniona przed tobą stoi, skryta za drzewem niemożliwości. Zwodzi cię trochę rąbek spódnicy wychylający się zza pnia, ale ufasz żołnierzowi lasu, ogromnemu strażnikowi rzeczywistości, historii już wyrytych na pniach. Ale od moich historii ślizga się dłuto. Depczę je też w trawie, lecz po każdym kroku trawa się podnosi. Niczego nie było, nie było … będzie… będzie? Poślizgnie się palec na mapie i pójdziemy innymi drogami. Albo …

Pada deszcz na myśli i spływają po szklanych oczach do kieszeni, do nadziei, na później …

Zawsze jest jutro. Choć rozbiegają się nasze usta w inne strony, może uda im się kiedyś przesłać wiadomość.

Zawsze jest wczoraj, z którego wybieram czyste ziarna.

Zawsze jest zimno. Wieczorem. Kiedy zszywam dzień ze snem. Mam pomysły na ciepły patchwork.

Zawsze.

Reklamy