są ludzie, którzy mają zawsze otwarte tylko jedne drzwi. kiedy otwierają inne, szczelnie zamykają uprzednio uchylone a wszystkie okna skrupulatnie zasłaniają zasłoną. i jedną drogą odchodzą i przychodzą, przez jeden próg witają się z biednym i z bogatym.

przez jeden otwór niewiele można wynieść, ale też niedużo wnieść. przez jedną wnękę, na raz, przeciśnie się jedna tylko osoba. bez pól i lasów, bez ziemi i nieba. bez przestrzeni.

przez jeden otwór domu przeciąg nie odwiedzi a i wiatr nie posprząta. i do kuchni i do sypialni jest równo wydeptana droga.

a są ludzie z nieustannie otwartymi wszystkimi drzwiami. i dróg jest do nich tysiące a z każdego okna sznur warkocza wystaje w oczekiwaniu. ludzie z wiatrem zamiast obrusa z ziemią zamiast podłogi. ludzie gadający przez ścianę, ludzie chodzący po dachach. ludzie śpiący w piwnicach, ludzie mieszkający w wodzie. ludzie rozlegli jak łąki i lasy, bo wszystkich liści dotknęli bo wszystkie źdźbła wydeptali.

a kiedy chcesz ich spotkać wystarczy, że kamień spod nóg podniesiesz. i tam będą.

Reklamy