portrety cd

A ludzie jeże? Których gesty kłują myśli, których słowa pocierają skórę do czerwoności, do ran. Kiedy siedzą koło ciebie nastroszeni, milczący, ale w pancerzu zbrojnym, i oddechem tylko sączą swoje kolce w powietrzu, jak macki, których dotyk wzbudza dreszcze. Kiedy ich obecność wdziera się pod twoją skórę, szukając pożywienia, wolnych miejsc, ładnych przedmiotów, które można ukraść, przywłaszczyć. Kiedy depczą twój świeżo wyprany dywan, nanosząc na niego błoto, żeby zaraz potem stwierdzić, że zniszczony, że ci się już nie przyda taki brudny, że oni go zabiorą dla twojego dobra.

Kręcą w twojej głowie piruety, strącając rękoma wszystkie porcelanowe figurki. Po co ci to całe badziewie mówią, tylko się kurzy.

Chcesz uciec od jeża, ale nagle orientujesz się że jesteś maleńkim ziarenkiem pisaku zdanym tylko na wiatr, że jeż jest butem w twoich drzwiach, które usiłujesz przed nim zamknąć. Że wciąż łączy was jakaś wspólna przestrzeń korytarza, której nie możesz odciąć, bo wówczas wagoniki rozjadą się  w różne strony. I boisz się że pod twoim wagonikiem, skończą się tory i że spadniesz w przepaść.

Ale ja ci powiem skacz. Choćby dla tej jednej chwili wolności podczas spadania.

Reklamy