jeszcze

i przyszedł czas krzątania. i czas przestrzeni między dłonią a porcelanową, zastygłą figurką. czas nauki słów, czas słuchania dźwięków. czas wypełniony ruchem, całowaniem chwili. czas ciała, które rozsiada się we mnie po brzeg, po palce myśli i tętni życiem.

jestem we wskazówkach zegara. sekundami buduję swoje życie, cegła po cegle. lekko podrzucam budulec. czas.

nikt się nie goni, nikt się nie szuka, spleceni w miłosnym uścisku, wędrujemy po okrągłym ciele ziemi, godzinami tarczy, szczęśliwi w tym małżeństwie.

jeszcze nikt nie chce wychodzić z łóżka, a potem się ścigamy, kto pierwszy wstanie i kawę zrobi. jeszcze mówimy jednocześnie, jeden wyraz, co kolorem rozlewa się po ścianach. jeszcze bawią nas poplamione ubrania, niedbałe pozy, w których znajdujemy własny kształt. jeszcze jest przepięknie, jeszcze rozwijam kłębek …

a gdy zaczniemy się mijać, idąc w przeciwne strony, kiedy nie będę się chciała zatrzymać, tylko znów wracać będę, kiedy zacznę ignorować ten ruch wskazówek, niegdyś mi zaślubiony, ale później poza mną będzie, przyjdzie czas stęsknionych pieśni. wtedy je wszystkie wypłaczę w belach jedwabiu.

i będę mogła szyć swoje suknie …

Reklamy