domy

a czas nadął policzki i rozdał światu spadochrony dmuchawca. rozleciał się pułk żołnierzy liter po świecie, w poszukiwaniu pełnych zdań. wylała się woda na podłodze i między deskami ucieka na wolność, płynie milczeniem wypełniając pojemniki znaczeń szeptami, jak skarbami pochowanymi w głębokich kieszeniach.

i linia straciła sens. teraz są wydeptane koła, odejścia i powroty, pięty – palce, góra – dół, przód – tył, prawa i lewa strona. kalambury minut tworzą nowe miejsca, nowe półki, nowe domy. nowy słownik na rozkład dnia, na imiona dla myśli.

W gniazdach zakładanych w odbiciu buta na ziemi. W umoszczonych kryjówkach, w cichych chwilach zrównania ciała z ziemią. w dotyku ust ze słowem. w ciele uczucia.

tam pomieszkuję z czasem ułożonym we właściwej kolejności. wedle nasycenia

Reklamy