wstęp

zawsze łamiesz  moje myśli. kiedy tylko wzrok z podłogi podniosę i palcem w górze próbuję zakreślić horyzont. ucinasz palec wzrokiem, jedną sekundą jak igłą przebijasz bąbel, z którego wypływa, jak się okazuje, jedynie woda. a przecież ci mówiłam, że jestem rzeką, że płynę w twoim ciele na zmęczonej tratwie, przez nieobecność i ciszę w poszukiwaniu odpowiedniej tonacji. jedno drgnienie

jednego serca …*

przeraża was miejsce. przeraża was krzesło i stół z obrusem. i moja szafa na skarby. porządek rzeczy w bałaganie świata. umiejscowienie, dopasowanie. boicie się gładkich fryzur, garniturów na miarę i nagich twarzy, gołych rąk i bosych stóp na moim ciele. przyklejenia. własnych dróg. jasności …

ze pasujecie, jak ulał … że głos się wplata, że myśli idą za rękę w jedną stronę

i że to koniec …

koniec

koniec czekania

*

Reklamy