drugie życie

nie patrzysz, ale wiem, że widzisz, gdy sytymi dłońmi, wieczorem obmywasz twarz. kiedy zaglądasz w pustkę kolorowych ścian, szukając nieznajomego.

dotykasz krzesła, jakbym na nim siedziała, choć nigdy go nie widziałam i patrzysz na mnie potokiem słów urywanych, którego sam nie poznajesz. łapię słowa jak krople deszczu, i choć nie jestem spragniona, zapraszam je do środka. w zamkniętym obiegu ty i ja, wyznaczyliśmy sobie miejsca, na miarę uszyte. skurczyliśmy świat do dwóch torów, po których jednak nie może pojechać pociąg. ale jest miejsce na skrzydła.

smarujesz mi kromkę z masłem i zostawiasz na stole. zatrzymujesz na palcach okruszki. jak zapach skóry.

parzę ci mocną herbatę, dotykam kubka, twoich dłoni i piję krótkie chwile. piętro wyżej, nad sobą, oswajam „jest”, które pobrzękuje coraz głośniej, kiedy boso stąpam po dywanie w twoim pokoju.

z czekolady gęstych słów układam tabliczki. idealnie pasują do moich ust.

 

zamykam oczy, kiedy nie patrzę wypijasz herbatę, w pośpiechu jem chleb. trzaskasz drzwiami, gdy wychodzisz w milczeniu. zgrzyta klucz. ja krzyczę „pa” do wszystkich, ale ty mnie jeszcze nie słyszysz.

Reklamy