niewierna

Widziałeś jak ona się uśmiecha? Jak kąciki jej ust opadają przytłoczone radością. Jak patrzy, kiedy mówisz bukietami polnych, pachnących kwiatów, jak wzrokiem omija płatki, znajdując wytchnienie w korzeniach. Jak dotyka ziemi, z której zostały wyrwane, jak w palcach ją kruszy. Kruszy. Kruszy. Jak nic nie zostaje.

Suchość rąk jej nie dziwi, ulotność smaku kwiatów na chwilę pozwoliła zapomnieć o głodzie.

Pod językiem sucha ślina…

A wtedy …

Krótki tunel, gdy prowadziłeś ją wystraszoną za rękę. Gdy szła, ścian nie dotykając, pewna, że nie będzie chciała wracać. Gdy okruszki radośnie jadła, nie martwiąc się o jutro. Gdy nie zauważała słońca.

Gdy patrzyła do środka i do ciebie. Do słów, których bała się dotknąć żeby nie pękły, a powinna była, powinna … delikatne, szeleszczące papierki. Nieodpakowane prezenty. Po co prezenty, mam ciebie, nic nie mów, myślała.

Ale on mówił, gdy włosy delikatnie jej czesał, zostawiając na nich krople słów, gdy karmił, na owocach zapach nocy przemycał. Niech okrywa od środka.

Zbudowały ją słowa. Ale brak im było zaprawy. I runęło miasto.

Już nie ma pod językiem tamtych światów. Twoich horyzontów. Już nie ma.

To nic.

Ale ona została. I się uśmiecha. Uśmiecha się. Kącikami opadającymi w dół …

Reklamy