samotność

popatrzeć na ogród. dotknąć łodyg i liści. wzrokiem pogłaskać aż do korzenia. ziemię oswoić, z której wyrasta myśl jak chwast albo jak kwiat. i przyjąć go do siebie.

jeżeli cisza, zapełnić ją ogrodem, pełnym pąków, zieleni i traw. wypełnić jedwabiem szeptów jak wiatrem ciepłym, szczelną, miękką watą, która jeśli trzeba, miejsca ustąpi. pozwolić kiełkować, rosnąć więdnąć i schnąć, czujnym słowem patrząc, trzecim okiem, palcem wskazującym drogę ku górze.

nie odchodzić, nie zostawiać na wiatru hulanie, na obcych słowa i buty. nie uciekać.

nie szukać dróg w zarośniętych lasach, w hałasie przelotnych ptaków. nie zasypiać snem wyśnionym, krainą kruchą jak lód wiosną, nie tonąć w światach nienazwanych.

na łące leżę i oddycham z ziemią na zmianę.

oswajam piach na dziś.

i na jutro.

Reklamy