słowa

ze słów najbardziej lubię opary, aureole znaczeń, kręgi na wodzie po wrzuconym kamieniu. te, które falą wypłyną na brzeg, do moich kostek. z przedmiotów najbardziej lubię pył, co bezczelnie osiada w załamaniach i wygładza ostre kanty. lepki kurz, co klei wrażenie z rzeczywistością. i nie jest żadnym z tych światów.

najbardziej lubię bluzkę w pełnej szafie, co z wieszaka spadła, nie mogąc znieść gabarytów wytwornej sukni czy żakietu, z drapiącymi cekinami. nie ze współczucia, ale z woli działania, z niezgody na cień, z wyboru przepaści nad samotnym szczytem.

ze słów lubię jeszcze dźwięki pomiędzy, z tyłu języka, te skryte, za suknią mamy, co ogonkiem tylko wystają, albo diabelskim rożkiem.

z domów najbardziej lubię drogi.

i rozstaje.

kiedy się muszę zastanowić.

z murów lubię te, na których da się powiesić obrazy bez rozwalania ścian, od jednego puknięcia młotkiem. te, po których da się wspiąć, by spotkać twoje dłonie, zimne lecz nie samotne.

z ludzi najbardziej lubię milczenie.

w kieszeniach spodni na zapas zamknięte, z ust wydobyte i oczu, gdzie rzeką płynie, to co nie ma nazwy.

Reklamy

One thought on “słowa

  1. a z pociągów dziś najbardziej lubię miarodajny stukot kół, bo kiedy czytam, mam zajęte zmysły i nie mam się czym złapać poręczy

Możliwość komentowania jest wyłączona.