wieczór lubi cienie. jak w kącie się schowasz, jak przemkniesz gdzieś w tłoku powtórnych myśli z dnia.

w miękkość ścian wtapiasz twarz, zamknięte oczy pocałunki szepczą do ust. choć nigdy cię nie całował. bo on żyje za dnia, bez blasków ale z konturem. w zdaniach z przecinkami i kropką. a ty na marginesie myśli, w snach, których się nie chce,a przychodzą, w myślach, które zaskakują podczas porannej kawy. gdy parzy, albo brakuje cukru.

jesteś brakiem.

nie wie jeszcze, że noc w świtaniu wylewa zimną falą na piasek i kiedyś zmoczy mu stopy.

nie szkodzi, kiedy poczuje, przestanie rozumieć, wtedy za tobą pójdzie. nie zwalniaj kroku.

Reklamy