myśl

jedna myśl we mnie pęka, codziennie od nowa.  sączy się z krwią, na zimno, pod skórą wrze.  nie wiem, jak ona to robi, podobnie , jak nie wiem skąd się wzięła. ale żyje, całą pełnią. z butami wszędzie łazi, bez rękawiczek, moje ściany gładzi, jakby były jej ale obce, jakby dziwiła się temu domowi, w którym tak u siebie mieszka.

obrazki szpilkami do ścian wbija, swoje podobizny, a ja każdym oddechem się na nie natykam. mogłabym jak wiatr mknąć pod skórą, a  i tak nie sposób ich nie dostrzec, tak kłują. i choć moje to wszystko, to i ja się temu dziwię. temu wrzeniu na zimno, choć w nierównych i nieregularnych bąbelkach. i braku swędzenia uczuć, które zwykle temu towarzyszy i tego spokojnego czekania, aż mnie całą pokłuje, wytapetuje i aż zwariuję do reszty jak głaz twarda. bo ona wie, że nie zmięknę, dlatego tak bez pardonu się w mnie panoszy.

nocą wycieka, nie, żeby mi chciała dać odpocząć. nocą wymyka się na łowy nowych ścieżek, by je potem we mnie zasadzić, żeby się mogła nimi przechadzać, jak po nowym ogrodzie. przynosi też zioła, drzewa i kwiaty, i je potem we mnie krzewi. żebym się w ich cieniu, za dnia mogła kryć. nowy świat w moim buduje. żeby mogła tam rządzić, a ja mieszkać. a im bardziej zarastam, tym bardziej w sobie się chowam, w tym świecie, co mi go tak wspaniale urządza. bezpieczna. jedna myśl. przybłęda. a ja w niej zamieszkałam. i już pozwalam, już się nie opieram

jedna myśl we mnie pęka, co chwila od nowa

Advertisements

2 thoughts on “myśl

    • to sprawa drugorzędna, ważne co robi
      a i jest to bardzo spersonalizowany gadżet więc to że działa u mnie pod jakąś nazwą nie znaczy ze zadziała u Ciebie:-)

Możliwość komentowania jest wyłączona.