dzwon

pamiętasz

patrzyliśmy wtedy na siebie tymi samymi zdaniami, z kącikiem ust uchylonym w uśmiechu ulgi i zadziwieniu zarazem, kiedy dłonie naszych oczu musnęły się przypadkowo, ale znacząco, by powiedzieć sobie coś, co dla ciała jest tak oczywiste, a dla reszty pozostaje didaskaliami pominiętymi w reżyserii. kulisy rzeczy oczywistych, a nienazwanych

 

pamiętasz

byliśmy lustrem dla siebie na wzajem, lustrem do którego wyciąga się dłoń, aby dotknąć odbicia, a palec wbija się w taflę jeziora, by zaczerpnąć piach z dna. żeby powierzchnię zbudzić z zamyślenia i zapytać, czy to mi się śniło. pod paznokciami dowody ulotności.

 

pamiętasz

ten moment, szczyt góry lub głębię doliny, może krok na drodze, albo kamień, co uwiera palec, albo dzwon serca, którego echo wciąż pobrzmiewa pod powiekami.
oddycham tamtym powietrzem
nitka zawisła na palcach

Reklamy

2 thoughts on “dzwon

Możliwość komentowania jest wyłączona.