z listów nie wysłanych

nigdy nie wysłałam do Ciebie tego listu …
bo …

popatrz na mnie. kontur mój obrysuj oczami a potem usta głęboko zatop i smakuj. kawałek po kawałku. każdą mnie.
tak wiem, kiedy się śmieję echo moich łez dmie w straszliwie pustą kieszeń, którą wszystkim pokazuję, kiedy udają, że chcą zajrzeć do środka. jestem uboga. pusta. na wylot przezroczysta. a łzy mam z powierza. więc się śmieję i mówię, i mówię, żeby na tym płaszczu chociaż jakiś wzór twoją uwagę przykuł.
waszą. 

czyjąś…
…kolwiek.
wiem że tak będzie. a potem zrzucę kieszenie na podłogę, w tej jednej chwili, kiedy szaleństwo odwróci głowę, oszukam moją postać. na jednej karcie stanę. stanę przed tobą. z otwartymi drzwiami. ale tylko trochę. bo się boję, że nie jestem tak piękna, jak ona. nie jestem. nie potrafię. nie dam rady. nie zniosę. 

nie! nie zamykam wszystkich okien!

mogę!
mogę? naprawdę?
jednak przez uchylone drzwi.
będziesz patrzył, a ja będę. w każdej minucie twojej przestrzeni tej jednej chwili. mojej. na progu między pokojem a korytarzem. w jednym kroku. na ułamek sekundy
oddycham.

                                                                                                                                           Wasza     
Twoja MM
Norma Jeane Mortenson
Reklamy

4 thoughts on “z listów nie wysłanych

  1. dlaczego czytając Twoje posty mam wrażenie, że już kiedyś słyszałem, znałem, czytałem, widziałem? dlaczego czytając Twoje posty mam wrażenie, że wszystkie słowa świata zostały już dawno wypowiedziane, a my tylko słyszymy ich coraz słabsze echo? dziwne to. jakby do mnie. a jednak kogoś innego. tego który w otchłani ubiera mą twarz niczym podniszczony kapelusz.

  2. z wielkiej pasmanterii świata wybieramy pojedyncze nitki, z których wyszyswamy nasze własne obrusy. Ale nie wszyscy maja stoły. A niektórzy wędrują, bo żadne krzesło im nie pasuje, towarzystwo przy stoje nie takie a obrusy bywają szorstkie …może jesteś wędrującym?

  3. Jam wędrowiec, pielgrzym Mlecznej Drogi. spisuję krok po kroku, upadek po upadku, wzlot po wzlocie, me ruchome itineraria. Przy każdym obrusie i stole usiądę, gdzie miskę ze słowami dla żebraka postawią. Czasem nasycam się samym ich aromatem i wędruję dalej…

Możliwość komentowania jest wyłączona.