nieobecność ( sacrum)

fot. Agnieszka

Nie mówił zbyt wiele i tylko to, co oczywiste, niezmienne lub nieważne.

Między jego słowami wielkie przepaście, które potrafiła zasypać, albo mosty nad nimi zbudować i przejść. Z jednego dźwięku jego umiała tyle ciasteczek ulepić, tyle materiału utkać … nic nie dodawała, tylko dzieliła, układała, kombinowała, jakby miała temu nadać ciepły, smaczny kształt, dla dłoni miękki choć z szorstkiego głosu.

Jedwabny szal z owczej wełny tkała.

Z zakamarków, zza kamieni potrafiła wyciągnąć zmarznięte zwierzęta lub polne kwiaty, jakiś ciepły kokon, jakieś struny zerwane, w których pobrzmiewała jeszcze muzyka, albo tylko kilka nut smutno wisiało od zeszłego lata, wysuszonych, zmęczonych, zaspanych. Ale jeszcze oddychały.

Martwe słowa napełniała znaczeniem.

Bo jego głos, jak ciasto drożdżowe, pęczniał w jej ustach, a ona smakowała go z rozkoszą, wynajdując w pustych pęcherzykach powietrza rozmaite smaki. Cały las, albo miasto, deszcz z ulicy i zmęczony wzrok znad komputera. Cały świat z kilku zdań, wypleciony barwny dywan drogi z trzech kolorów.

Ale najwięcej potrafiła znaleźć, gdy milczał.

Wchodziła wówczas do jego miejsc, podczas gdy on bawił gdzieś daleko, na jakimś polowaniu może, i zwiedzała wszystkie komnaty, szafy i kąty. Powoli zaglądała dłońmi w ciemne przestrzenie, nazywając je dotykiem, bez dźwięku nadając im imiona. Biegała, spała, jadła i piła, pasowała klucze do wszystkich zamków i moczyła stopy w studni. Całe zdania nawijała na palce jak prząśniczka, szczęśliwa, że może tak dokładnie każdej nici podotykać. Że teraz może poukładać te dźwięki na pięciolinii nieobecności, w piękną melodię. Że dotykiem dłoni, jak obrusem, wspólny stół do wieczerzy nakryć może.

A on o tym wiedział. I długo nie wracał.

 

Reklamy

5 thoughts on “nieobecność ( sacrum)

  1. To jest to, co tygryski lubią najbardziej, znaczy ja. Ten styl mi najbardziej pasuje, tego typu teksty najbardziej u Ciebie lubiłam i lubię:) Chyba można je podciągnąć pod prozę poetycką.Pozdrawiam:)Biała Lokomotywa

  2. ja chyba też:-) czasem trzeba coś zgubić żeby odnaleźć, no a ja jeszcze taka roztrzepana. Ty wiesz ze ja sie nie zorientowałam, że Ty to Ty? myslałam nawet ostatnio o Tobie ze szkoda … a tu popatrz, znów mnie znalazłaś a ja polubiłam Cie po raz drugi 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.