jasność ( sacrum)

fot. Agnieszka
Nagle wszystkie drogi zostały zalane, albo na brzegach niektórych z nich, czaiły się smoki i węże z jadowitymi językami. Zauważyłam też lot kamieni i błyskawice. Poczułam ściany, dach i podłogę. Oto jestem ja i miejsce moje, pomyślałam. I zrozumiałam, że najłatwiej jest mi znaleźć drogę do domu w ogniu i huku wystrzałów. Z potoku słów wtedy w dłoniach zostają same bursztyny, pojedyncze rzadkie kamienie, zachowujące w sobie kilkaset lat treści. Tej właściwej. Słowa, bez zbędnych pnączy ozdobników jawią się wykrzyczane w swym sensie pierwotnym i już wszystko wiadomo. ściany są gładkie, powierzchnia ma kształt. Wszystko pasuje do mojej skóry. Nagość świata ustala właściwy porządek, bo nastaje jasność, przejrzystość i kierunek. przestrzeń jest prosta i oczywista, bo pozostaje jedna droga do jednego tylko domu. Już się nie waham.
Reklamy