droga do Ciebie

miękko mi tak. jeszcze jesteś daleko, nawet nie wiem, czy idę w Twoją stronę, ale wiem, że jesteś gdzieś i wiem, że szukam i błądzę, by znaleźć. mam cel. już mi się donikąd nie spieszy, bo stałam się czujna na zapach, na głos. muszę zwinąć w kłębek całą nitkę.
idę do Ciebie pierwszy raz sama. wsiadam w autobus 126. liczę przystanki i duma mnie rozpiera. liczę minuty na przejeździe kolejowym, gdzie maszynista zasnął, a ja się spieszę do Ciebie. do siebie, jak jestem już duża, tak naprawdę, do pochwał i zmartwień o moje zdrowie.
idę do Ciebie wśród zieleni działek, drogą odliczaną dziecięcymi kroczkami, którym się wydaje, że jesteś na samym końcu drogi i gdy dojdą, już tam zostaną. idą na bukiety, na kanapki z rybą z puszki, na herbatę z wody ze studni.
idę ja, zrywać agrest i śliwki, choć zawsze najpierw idę na marchew i kalarepę
idę boso na słońce do wody w misce
pobawić się w sianie
spotkać zaskrońca
ujarzmić pszczoły
spaść ze śliwy
pozbierać maliny
nakarmić kury
zobaczyć małe króliki
idę po historię, po piwnicę do swojego domu
po zawartość szuflad
po katalogi wydarzeń
idę do Ciebie
po siebie
jak mi opowiesz, może się stanę

Reklamy