“Pinega i Wyja : Zima”

przedruk z podziemia

Jesteśmy złodziejami. Każdy z nas po trosze coś tam kradnie. Trochę myśli pomysłów, całych zdań. Trochę energii, przestrzeni, wolności. Nie wszystko jest na sprzedaż ale wiele można ukraść… Owszem, czasem oddajemy zwracamy wymieniamy, a może czasem nam się tylko zdaje, że tak jest, żeby spokojnie zasnąć.

Zmierzam do tego, że myślałam o zaprzestaniu blogowania. Albo coś robi się dobrze albo wcale. Wybrałam więc wcale. Bo ja zawsze albo góra albo dół, a pomiędzy jest nic. I czasem to nic mnie tak zainteresuje, ta jego pusta przestrzeń, że wsadzam tam coś. Po swojemu. Więc dobrze nie będzie, ale będzie po mojemu.

Ale ja wciąż nadal nie o tym. Zajrzałam jak zwykle na blog Temprany a tam znowu takie cuda
I jak tu nie porządkować emocji? Jak nie zaryć w ten śnieg, jak nie dać mu się zmrozić? Jak wyjść z tamtej pościeli? Jak nie szukać nitek, którymi ten skrawek świata jest przyszyty do rzeczywistości. Bo nie wiem czy jest. Lepiej to sprawdzić. I to dokładnie.

Miasto( miasto?, wieś?) jak sen. Jak sen, który dopiero nabiera zarysów, albo wręcz już milknie, odśpiewując ściszonym głosem ostatnie nuty. Jak widok z okna pędzącego pociągu, kiedy nie sposób połączyć wszystkie kropki, bo one uciekają, bo się wydają, bo się chowają. Miejsce jak przestrzeń, jak chwila przecierania oczu, kiedy pod rzęsami przez jeden ułamek sekundy podają sobie ręce dwa światy, żegnając się na cały dzień.

O czym się śni w takim miejscu? Gdzie się bywa w snach? Dokąd się ucieka? Do siebie, poza czas? Czy sny z tamtego świata, dolatują do cywilizacji, czy od niej stronią? A może nie ma czasu na sny, na myśli, które chciałyby gdzieś uciec, ale wszędzie jest bezludnie pusto? Może chwile w tym miejscu są tak gęste, tak pełne, po sam brzeg, że starcza tylko na uwagę, by nie uronić ani kropli.

Może poduszki pozwalają wsiąkać nadmiarze wody, by zrobić miejsce na jutro?
A może sen wyciera starą szmatą nadmiar wody z podłogi, by zrobić miejsce na nowy dzień. Może łóżka stoły, krzesła, czekają na myśli marzenia, aż te znajdą czas, by przycupnąć, warkocze swoje rozpleść i włosy wyczesać.

Czy z takich miejsc można uciec? Czy drzewo marzy o tym by jeść z innego talerza? Czy w każdym geście szuka się ruchu, który dokądś zaprowadzi? Czy w głosach słychać dźwięk autobusu, który wywiezie poza przestrzeń, nawet gdyby miało się tam zginąć, zwiędnąć. Czy patrząc na ten bezmiar przestrzeni ziemia wydaje się pusta? Cała moja? Gdziekolwiek nie jestem, jestem. U siebie.

A może jedynie po cichu pilnuje się rzek, żeby płynęły, bo to gwarantuje następny ruch, następny krok … żeby dotrzeć do domu.

Zdjęcia

Reklamy

2 thoughts on ““Pinega i Wyja : Zima”

Możliwość komentowania jest wyłączona.