nigdy

Ciekawe, kiedy mija zawsze. Kiedy zawsze jest już nigdy, albo blaknie, jak słabo farbowana tkanina. Kiedy się spiera do zatarcia konturów rysunku, do rozmazania obrazów, z których, przy odrobinie zaciemnienia rzęs, można jak z fusów, wróżyć nowe szuflady w starych szafach.
Jak daleko można od siebie uciec, zanim myśli na sprężynach wbiją się z powrotem w ciało, głęboko, na to na zawsze, czyli do pewnej ściany, za którą zaczyna się inny świat.
Czy można nie kochać milczącego przyzwolenia liter, na ich niekończące się przetasowania, kombinacje kolorów, grzebanie na strychu, oglądanie pod światło.
Czasem miłość jest silniejsza od czasu …
czasami,
nigdy,
zawsze …

Reklamy

5 thoughts on “nigdy

Możliwość komentowania jest wyłączona.