błogie lenistwo

Ogarnęło mnie nieczytanie. Trwa już od kilku tygodni. Książki wciąż gromadzę, ocieplam nimi ściany w sypialni, dotykam palcami tytułów, jak aksamitnych kostiumów i ogarnia mnie błogi spokój, rozciągający się w wielu kierunkach, we wszystkich tych kierunkach, w których być może pobiegną historie. Ale których jeszcze nie znam. Więc przede mną bezkresna przestrzeń.
Początkowo nie przejęłam się, pomyślałam, że mi przejdzie za kilka dni i znów będę połykać obce, bliskie mi światy, mościć się w nich lub od nich uciekać. Chwila na oddech, na posegregowanie myśli, jakiś przypadkowy ich rozrzut po szufladach, a potem znów będzie nowe nowe i nowe. Piętrzące się stosy kartek, z których zrobię łódki i kapelusze. Znów będą dzikie podróże po wnętrzach, zaplątywanie włosów, jakieś chaszcze skojarzeń, w których szukać będę pominiętych owoców. 
Ale dni mijały i nic się nie zmieniało. Ściany nadal zyskiwały drugą warstwę, nowe odzienie na zimę, czasem zmieniałam tylko konfigurację, jakbym dotykając ich i głaskając chciała zachęcić do mówienia. Może próbowałam podawać im rękę na swój sposób, żeby mnie pociągnęły, zaprosiły znów na urodziny … ale tak naprawdę wcale nie chciałam nigdzie iść.
Zajęłam się własną książką. Tą pisaną sympatycznym atramentem, kiedy uczucie znika przelane na papier, kiedy po zetknięciu się stalówki z kartką ( mam nowe pióro!) następuje zderzenie, katastrofa, kolizja drogowa, bo oto przecina się droga wiatru i ziemi, a każda chce mieć pierwszeństwo, i za nic w świecie nie chcą razem iść, i żadna nie ustąpi. W konsekwencji wylewam beznamiętny asfalt liter, które próbuję przyozdobić po bokach rabatkami, klombami i drzewa też jakieś sadzę.
Kiedyś marzyłam, by robić to zawodowo,albo przynajmniej tak poważnie, jak Astronom, spotkany przez Małego Księcia, który liczył gwiazdy. By poświęcić się pielęgnacji ogrodu, podlewać, głaskać, mówić, wąchać … Czyścić wulkany i wyrywać baobaby …
Już nie mam takich marzeń. Dziś urządzam swoją przestrzeń, tapetuję, koloruję zrywam, poprawiam, kłamię, udaję, dla czystej przyjemności. Nie mówię i nie nazywam. Leżę, pod powiekami zamknięta, spokojna i dotykam powietrza. Do suchej studni głęboko rękę wkładam, choć wiem, że wody w niej nie znajdę i nadziei nie mam nawet. Ten piach, co mi się za paznokcie dostaje, cieszy mnie wystarczająco. Bo to ja go na światło wynoszę.
Niniejszym może się tu zrobić bardziej prywatnie. Może czas na jakieś przemeblowanie, dobudówki ?… Słaby ze mnie Bob Budowniczy i ogrodnik chaotyczny ale who cares?:-)

no iiiiii, boo mam dobry humor:-)
ja

Reklamy

24 thoughts on “błogie lenistwo

  1. Znaczy, że dojrzałaś jak piękna wiśnia w sadzie pełnym przyjaciółek książek… :)Ale co masz na myśli, mówiąc: "niniejszym może się tu zrobić bardziej prywatnie"?

  2. no, że teraz tu dużo było wymyślone, pisałam o tym wielokrotnie ale już dawno, teraz może będzie bardziej o mnie przeze mnie:-)

  3. oj tam zarazlubię się przebierać:-) ale może będę uprzedzać, kiedy gram. Nie wiem jeszcze, zobaczymy. Nie planuje zbyt skrupulatnie

  4. dea, ale cóż po zbiorze luźnych skojarzeń, które (w co wątpię) rozumie tylko autor? Ja, mówię tu tylko o sobie, od słowa oczekuję więcej, tego mianowicie, by niosło jakąś treść, jakakolwiek wręcz.

  5. rozumiem, że nie dostrzegasz tu treści, na to nic nie poradzę, zapewniam Cie że ją zamieszczam, to że jej nie zauważasz wg mnie nie znaczy że jej nie ma

  6. Tekst świadczy o tym, że coś się rodzi, że autorka nabiera siły, a nie rozpada się na kawałki albo jest z różnych powodów niewidoczna.;)

  7. no wybacz kiedy piszesz o moich wierszach, że są pozbawione treści, to ok, odnosisz sie do nich, ale kiedy piszesz, ze autor nie rozumie co pisze, odnosisz się do autora. I o ile pisząc, że oczekujesz od słów treści i jej tu nie znajdujesz, nie jest miłe, ale przyjmuję na klatę (bo nie wszyscy muszą zrozumieć, bo nie każdemu ma sie podobac, bo w koncu i przede wszystkim, jestem tylko człowiekiem z wszelkimi ułomnościami właściwymi rodzajowi ludzkiemu), to nie jestem w stanie pojąć, jak ktoś obcy może wnioskować, że nie wiem o czym piszę, sugerując tym samym, w moim mniemaniu, że cierpię na niczym nieokiełznany bezsensowny słowotok.nie lubię ludzi, którzy mnie nie znają a twierdzą, że wiedza lepiej co myślę i co rozumiem, ale skoro Ty sobie na to pozwalasz ja pozwolę sobie zasugerować abyś czas stracony tutaj przeznaczył na jakieś milsze czynności

  8. Ciekawy wywód. Podtrzymuje zdanie, że zlepek luźno skojarzonych słów nazwany wierszem jest nadal luźnym zlepkiem słów i nikt, także autor, nie rozumie jego (wiersza) przekazu. Dotyczy to wiersza, nie zaś możliwości intelektualnych i w ogóle twórczych autora.Naturalnie, masz prawo rozumieć mnie jak sobie chcesz, nie moja w sumie sprawa.

  9. dla mnie to coś więcej niż zlepek słów, choć jak rozumiem tak to widzisz i nie przeszkadza mi to właściwie. Twoje zbójeckie prawoNie mieści mi sie w głowie natomiast ze można pisać o czymkolwiek, tego nie rozumiejąc.Inna sprawa, że u niektórych wciąż działa przekonanie, ze skoro ja nie rozumiem to: a jest niezrozumiałe dla innych, (autor sam nie wie o co mu chodzi)b jest głupietak, wole żebyś nie pisał tutaj, co myślisz nie dlatego, ze jest to nieprzyjemne, ale dlatego, ze uważam to za krzywdzącenie startuje w konkursie recytatorskim i nie zamierzam udowadniać ze nie jestem wielbłądemPozdrawiam i treściwego pisania życzęPS jeden z moich nauczycieli mieniąc się autorytetem twierdził ze Picasso to takie oko na dupie. Tymczasem może komuś taka sztuka nie odpowiadać, ale trzeba zobaczyć coś wiecej niz farbe na płótnie, zeby sie na ten temat wypowiedzieć. Ergo jak mi sie nie podoba to nie znaczy, ze jest brzydkie, tylko ze mi się nie podoba.na szczęście nie pretenduje do kariery Picassa nawet na skalę moich 4 ścian

  10. z czytaniem mam ostatnio podobnie. Głaszczę tytuły wzrokiem. Przekładam z półki na inną półkę. Planuję, chcę przeczytać. Ech

  11. ja wrzuciłam na zupełny luz, może teraz jest czas na coś innego?w sumie nie samym słowem człowiek żyje:-)

  12. ech, ale to oznaka zmęczenia materiału. może masz rację, to czas na zajęcie się swoimi sprawami a nie obcymi historiami ;)sama nie wiem…

Możliwość komentowania jest wyłączona.