fragmentaryczność

MIRRORWydzieram od dnia kawałki nieba. Ale bez chmur się nie da.
Od nocy niemożliwe, i czas, i przestrzeń, ale bez ciemności, noc nie chce mi nic sprzedać.A niebo bez gwiazd nie jest mi potrzebne.

Od ludzi trochę gestów, jakiś ruch, kilka słów. Parę kopniaków dla równowagi. Coś schowam, coś podrę, coś w pięściach zaciskam. Ugryzę, wypluję lub połknę. Od razu. Na później nic nie zostawiam.

Jak bukiet w wazonie układam fragmenty, zanim zwiędną, choć wodę sumiennie wymieniam, przekładam ozdabiam, dopasowuję. Do siebie. Z chwastami.
Ale nic nie pasuje. Do jutra.

Kawałek lustra biorę w dłonie, do ust przykładam, oddycham i już nic nie widać. Zaparowany kawałek szkła pod każdym kątem odbija cichy dźwięk.

Dzisiaj. To jestem ja.

Reklamy