czas nie ma końca

Wróciłam do posta sprzed roku.
Dziś jest 19.12, do końca roku jeszcze kilka dni, a może kilkanaście, a może kilkadziesiąt a może kilka minut?
Czy to ma jakieś znaczenie?
Żadna książka się nie zamknie, nawet kartka nie obróci. Przynajmniej ja na tej samej stronie będę kontynuować budowanie.
Nie stoję u żadnego podnóża, nie inaczej niż każdego dnia, lub przed wielkim wyzwaniem. Nie dobijam do brzegu, ani do wodospadu. Woda prowadzi mnie tak samo tajemniczo jak przedtem.
Nie mam nadziei nowych, na świeżo odszytych, wypranych, tylko te dawne, znoszone, ręcznie robione. Są jak stary pluszowy miś, bez którego nie mogę zasnąć. Tulę je mocno i jestem bezpieczna.
Czasem, i też nie na wiosnę, jak wianki je z rąk wypuszczam, na inny brzeg, do innego łóżka, by tam spróbowały życia, może im się lepiej powiedzie. Te, co ze mną zostają, karmię.
Jak dorosną i się najedzą, to mnie uniosą.
Wy swoim też nie skąpcie pożywienia.

And remember:



ten post został opublikowany automatycznie

Reklamy

7 thoughts on “czas nie ma końca

Możliwość komentowania jest wyłączona.