meblowanie

Furniture… Najlepiej pamiętam deszczowe wieczory, pewnie jesienne, bo jesień zawsze kojarzyła mi się z deszczem i wolnością. Siadałam wówczas za biurkiem, pewna swej samotności niczym nie zmąconej i meblowałam swój świat. Otulałam się słowami jak murem obronnym, tkałam marzeniami złocisty ornament, podziwając jego blask. Czułam się bezpieczna w czeluściach małego pokoju, przy niewielkim świetle lampki i jakiejś muzyce z Kasprzaka napędzanego gumką do silniczków akwariowych.

Te pojedyncze krótkie chwile były jak grosz, którego głodnemu brakuje do zakupu bułki. Jeden mały, niepozorny krążek, a pozwala przekroczyć próg, inny świat odnaleźć, w inny krąg wejść. Bezpieczniejszy, lepszy.
Te ziarna mają najlepszy smak, bo ich esencjalnym składnikiem jest rzadkość.
Zawsze myślałam, że gdy dorosnę, będę żyła w własnoręcznie umeblowanym świecie, bezpieczna, spokojna, spełniona. Otoczona oddechem własnym, odbitym,  wzmocnionym; myślą, co sprzyja, co rozświetla, co uśmiecha… Ale od dzieciństwa nie zmieniło się nic, oprócz mebli. Są w innym kolorze i kształcie.
Jestem wciąż w tej samej wodzie …
A mur wokół mnie coraz ciaśniejszy…
Reklamy

2 thoughts on “meblowanie

Możliwość komentowania jest wyłączona.