burza

Spring Rain in Saskatchewan by beallucCzuję taki spokój w burzy. Rytm kropel, woda i niebo przecięte na pół.

Kiedy wrzeszczy tak w nicość, zupełnie jak ja do środka, czuję, że ktoś w moim imieniu rozmawia ze światem. Za mój ból, za ciężar, za łzy, które leją się za mnie, poza mną i zmywają niepotrzebną histerię.

Kolejny krzyk, ryk przestrzeni, w którą wplatam swoje wołanie, jakaś krzywda w dźwięk przemieniona, w natężenie, w siłę, obładowaną tą częścią istnienia, co jak rzep do mnie przyklejona, kłuje i nie chce się odkleić.

Pada.

Deszcz szumi strumieniem, potokiem słów, który się leje niekontrolowany, bezładny, rozpaczliwy, zagubiony. Linia padania, tak prosta, że aż niemożliwa, powtarza ciągle te same słowa, do znudzenia, wyprania, zużycia. Do wyświechtania, utraty znaczenia, do wykrzyczenia gardła pustki, do wydarcia ze środka, do wyrwania z korzeniami, z nasionami nawet, które jeszcze w serce nie wpadły.

Woda, co obmywa nawet zraniony krzyk, co sprząta, co chaos w pustkę zamienia, w jedną nutę przeraźliwą, u kresu już rozdartą w beznadziei. Już nie po coś krzyczy i nie do kogoś, już tylko siebie ratuje od przepełnienia, od wezbrania, od zatopienia.

Zew rozpaczy, z mej duszy wyrwany, i z twojej, i z czyjejś jeszcze, upuszczony pod koła nadjeżdżającego pociągu, do góry, do grzmotu podrzucony, deszczem dławiony, jak piachem przysypany do milczenia. Ten krzyk, do którego mi tak tęskno, a który pamiętam tak dobrze z drogi do chatki w Beskidzie Żywieckim, spod namiotu w Gorcach, zza szyby rodzinnego domu, gdzie burze mieszały się ze sobą, kłóciły, która potężniejsza, ważniejsza, która moc niszczenia ma większą, która spod kołdry mnie wyciągnie i opluje i w ziemię wdepcze.

Błysk. Próba świateł i mikrofonu. Natura przemawia w moim imieniu. Teatr dźwięków nieokiełznanych, tak bliskich mi, że niemal oswojonych. Jeszcze herbaty naparzę, i choć deszczu wysłuchiwać już nie chcę, przed dom wyjdę wieczorem, na spotkanie ze światem gotowa, na wojnę o duszę, co dumna, łeb w wodzie zanurza, wstrzymując powietrze.


Krążek Burza

Spring Rain in Saskatchewan, a photo by bealluc on Flickr.

Reklamy

3 thoughts on “burza

  1. Dziś była u nas (w Beskidzie Żywieckim!) taka burza. Burze są zachwycające i wspaniałe.ps. Mój kot uważa inaczej. Chowa się pod stół.

  2. Kocham burze, ale w Londynie doświadczyłam jej zaledwie kilka razy. Czasem tu pada, ale burza to zjawisko niezmiernie rzadkie. A szkoda.

Możliwość komentowania jest wyłączona.