wojna

war headOdmierzam czas herbatą. Dni gorące stygną. Parzę usta lub zimną wylewam. Pod stopy. Coś pryska mi na buty, na nogi, jakaś plama we mnie wsiąka, przez pancerz się przebija, wraca, niedopita woda mętna. Już niczyja.

Coś, czego nie chcę, wieczorami do mnie przychodzi. Na noc u wezgłowia się sadowi, cichutko, nieruchomo, po prostu jest. We włosach, przy głowie.

Zajmuję pozycję i na szepty czekam, które zaciśniętych oczu mieczem, będę mogła przepołowić, wykrwawić. Teraz twoich monologów nie chcę, boleśnie pod czaszką wytatuowanych. Do wojny gotowa, zbroję sprawdzam, pierwszy atak w głowie ćwiczę, mam wprawę! Śmiałeś się, teraz ja się zabawię. Ręką macham wytrwale, słowa ledwie widoczne śmigają i ranią boleśnie. Tak, jak lubię, do mięsa, w ciała bezkres. Armię swoją podnoszę, i ona okrzykiem bojowym wezbrana, jak fala sztormu uderza. Sedno zdania.

Trafiam.

Dobry sen.

W mojej głowie wojna.

U głowy milczenie, które dźwiękiem uciążliwym narasta. Partyzantka. W lasach jakichś się skrada, zamaskowane, w bojach podziemnych wprawione, ni to w ziemi, ni to nad nią się wije. Cisza.

Opadam z sił. Jeszcze żyję.

I kiedy kostium zsunę, twym bezruchem, czekaniem zmęczona. Kiedy słowa jak śmieci, wszystkie z siebie wyrzucę, coś powie mi, że przegrałam.

Że to nie wojna

Że to nie tak,
że jeszcze się muszę nauczyć…

picture by Major Wilco

Reklamy