pobocze

Brzegami dróg zawsze chadzam. Nierównomiernym krokiem. Obrzeża badam, te skrawki postrzępione, nadprute, nadgryzione. Jedną stopą depczę i trawę i kamienie, jakbym krokiem szerokość drogi chciała naciągnąć, granice ukryć, oszukać. Rzeczywistość otumanić. Jest jakiś magnes w poboczach. Jakiś początek i koniec, jakieś pozornie nieważne, marginalne sprawy, które pod moimi stopami urastają do rangi wydarzeń, które wydeptuję w sobie, nadając im cechy esencji. Niewidzialna linia, smak nieokreślony, który trzymam pod językiem zastanawiając się, czy mi pasuje, czy nie. I sprawdzam go bezustannie, podniebienie nim smaruję, coraz głębiej i głębiej.

Nie trzymam nigdy rytmu, dlatego zawsze się męczę. Nierówno macham rękami, które wiatr chcą napędzać i nogi zostawić w tyle. Jakby pierwsze chciały dotrzeć, jak pierś sportowca, która zrywa szarfę na mecie. Wszystko mknie osobno, albo odpoczywa. Tu noga, tam palec, a oczy poturlały się w łąkę, nasycić się zieleni sokiem, spić zapach wilgotnej ziemi. Są takie chwile, w których rozbiegam się na kawałki i nimi chłonę powierzchnię. Każdy jej skrawek w jednej chwili. A potem zwijam się w rulon i wszystkie emocje, kolory, oddechy, supłają się ze sobą i plączą mi bicie serca.

Jestem słoniem i mrówką. Mrówką tak małą, że mieści się w wyżłobieniu podeszwy, kiedy ją stawiasz na ziemi. Mrówką szczęśliwą, że nie musi iść, że może się schować, że może istnieć w sobie tylko, dla świata obojętna.

Słoniem, który stopą swoją podrywa ziemię do tańca, wbrew jej woli. Słoniem, ciężkim, gruboskórnym, kroczącym całą szerokością drogi, jej brzegami. Słoniem zajmującym sobą przestrzeń poza drogą. Słoniem, który z każdym krokiem kurczy się o jeden wydech fałszywej dumy, aż stanie się mrówką.

Nie ma nic pomiędzy.

Między skrajem a skrajem, jest droga, z której zawsze spadam na bok.

Reklamy

4 thoughts on “pobocze

  1. Proza poetycka, którą płynie jak rzeka, ale bardzo uregulowana. Ważysz słowa, a to bardzo ważne i trudne i konieczne. Tekst jest bardzo polisensoryczny. Cudne metafory – mnie zachwyciła ta o słoniu. Poprostu ziemia pod stopami słonia drży! a Twój – podrywa ją do tańca:) piękne.

  2. dziękuję za te komplementy:-)nie ukrywam, że zawsze mi miło po takich komentarzach. Z drugiej strony jakoś nie czuję się ich godna. Kiedy piszę (a muszę pisać), wiem co chcę napisać, widzę obrazy, ale nie skupiam się nigdy na formie. Takimi słowami płyną moje myśli i niestety nie moja w tym zasługa:-)ale zachwycajcie się dalej, najlepiej pisemnie, to działa uśmiechająco:-)

Możliwość komentowania jest wyłączona.