list

Bo dziś jestem krucha. Delikatna. Egzaltowana. Dziś mocniej niż zwykle tęsknię do słońca, do świata, do ciebie. Do rzeczy i ludzi nieokreślonych, do niebytów w mojej głowie, do czaszki eremity, w której zmieszczą się silne dłonie. Do pana od kota, któremu końcem ogona połaskotam dłoń i ucieknę. Tęsknię do oczu, które wciąż będą na mnie patrzeć z podziwem, z zachwytem. Silna taka i krucha za razem jaki to banał ale jaki piękny. I jak ja tęsknie za takim banałem. Tęsknię za zniszczeniem, które zatrzęsie moją wieżą u podstaw. Za gabinetem luster z jednym weneckim, za którym będziesz stał. Ty, obcy, nieodgadniony, nieosiągalny. Ty, którego stworzyłam, wyrzeźbiłam, wylansowałam. Ty, którego wciąż wciskam w odlaną formę. Ty o którym myślę bez przecinków jasnym pędzącym jednolitym strumieniem który cię owinie i przyciągnie do mnie żebyś nie mógł przestać na mnie patrzeć. Ty, który jesteś jednością światem, moim światem, ty, wielka pompo moich oddechów, rozrusznik mojego serca. Ty.
Ty myślisz o mnie, ale mnie nie dostrzegasz. Wykonujesz mechaniczne ruchy, które utrzymają przy życiu moje ciało. Myślisz, że potrzebuję kroplówki a mi trzeba alarmu, burzy i sztormów i trzęsienia nieba. I nie twojej obecności, ale ciebie mi potrzeba.
Chciałabym odejść, zniknąć rano, zasiać w tobie zamęt, zmienić tor twoich myśli, pokazać ci weneckie lustro, i jak pięknie tańczę tam, ja, kiedy na mnie patrzysz, bo kiedy nie patrzysz to już nie jest taniec.
Ale dziś jestem krucha. Delikatna. Egzaltowana.
Przemyśl to sobie zanim odejdę
Kot

Reklamy