bajka o źródełku

Dawno, dawno temu, bardzo daleko stąd mieszkała sobie mała dziewczynka. Niczym szczególnym się nie wyróżniała, nie była ani piękna, ani mądra, ani wyjątkowo zdolna. Zwyczajna była. Jej problemem był domek na zupełnym odludziu i brak towarzystwa do zabawy. W ten sposób rozwinęła w sobie wyobraźnię, na swoją zgubę.
Pewnego dnia, z nudów wybrała się na spacer w poszukiwaniu czegoś, co mogłoby odmienić jakoś jej życie. Dotarła do źródełka. Zupełnie zwyczajnego źródełka, choć dla niej z czasem nabrało ono niezwykłego znaczenia. Przychodziła do niego często. Przeglądała się w jego oczach, piła z jego dłoni i czuła się dzięki temu piękniejsza i mądrzejsza. Woda w źródełku wcale nie miała niezwykłej mocy. Była najzwyklejsza na świecie, ale dziewczynka lubiła sobie wyobrażać, że jest inaczej. Odtąd miała motywację do dalszego działania, bo czuła, że co rano budzi się po coś. Ponad to zwykła woda ze źródełka dawała jej niezwykłe poczucie wyjątkowości. Czasem źródełko droczyło się z nią wykrzywiając jej odbicie, lub występując z brzegu i zalewając jej nowe buciki, dziewczynka jednak nie miała nic innego i wybaczała wodzie jej psikusy.
Minęło kilka lat. Dziewczynka wyrosła na kobietę. Ani piękną, ani mądrą, zwyczajną, ale jej wydawało się, że ma moc do przenoszenia gór i zmieniania świata; dzięki wodzie ze źródełka. Kiedy poczuła się już wystarczająco pewnie postanowiła opuścić rodzinny dom oraz źródełko i radzić sobie sama. Wzięła trochę zapasu wody ze sobą i ruszyła w świat. Mając tyle wiary w siebie, wiele rzeczy układało się po jej myśli, dlatego też postanowiła pozbyć się zapasu wody ze źródełka.
Minęło kilka kolejnych lat. Pięknych lat. Zapomniała o źródełku, no może nie tak zupełnie, ale uwierzyła, że źródełko w dzieciństwie obdarzyło ją swoją mocą już na całe życie i nigdy już nie będzie jej potrzebne. Aż pewnego dnia przypomniała sobie o rodzinnych stronach i postanowiła sprawdzić, co stało się ze źródełkiem. Bez trudu znalazła tak często kiedyś odwiedzane miejsce. Przecież miejsca są wieczne. Jakież było jej zdziwienie, gdy ujrzała, że źródełko zmieniło się w stylową studnie i służyło ludziom, obcym ludziom. Obok źródełka stał piękny dom z pięknym ogrodem i płotem. Wokół domu było gwarno i wesoło.
Dziewczynka szybko stamtąd uciekła i płakała potem całą noc i jeszcze jedną i jeszcze jedną, aż zrozumiała, że ona nigdy nie umiałaby tak zaopiekować się źródełkiem, nigdy nie zbudowałaby mu tak pięknej studni ani pięknego domu. Że nawet przez małą chwilę nie pomyślała, że tak można zrobić. Dla niej źródełko po prostu było i nie myślała, żeby cokolwiek w tym istnieniu zmieniać. Poczuła, że straciła całą swoja moc. Poczuła się pusta niczym wysuszona studnia. Nie wiedzieć czemu do tego momentu wydawało jej się, że łączyła ją z tą leśną, dziką wodą jakaś tajemnicza więź, która będzie jej towarzyszyć jak cień, przez całe życie. Jednak, gdy słońce zachodzi, ginie cień. Pomyślała jednak, że gdzieś na świecie na pewno jest jeszcze jedno źródełko, które nie potrzebuje studni ani gwarnego domu, źródełko, które będzie mogła oswoić. I choć wiedziała, że nic nie zastąpi jej wspomnień z dzieciństwa, i zrozumiała, że niczego nie można oswoić na własność, wyruszyła w kolejną drogę. I nie wiadomo czy z niej powróci.

Reklamy